Dziś mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że lampa błyskowa w jego aparacie ma jakąś liczbę przewodnią i w jaki sposób aparat dobiera parametry ekspozycji zdjęcia. Po prostu naciskamy spust, błyska się i tyle. Doborem wszystkich parametrów ekspozycji w świetle błyskowym zajmuje się elektronika aparatu. Wiedza na temat liczby przewodniej pozwala jedynie wyrobić sobie pojęcie o jakości konkretnej lampy.
Warto jednak wiedzieć, co dzieje się, gdy naciśniemy spust migawki. W każdym aparacie cyfrowym, gdy włączona jest lampa błyskowa, w tym momencie następuje błysk. Nie służy on naświetleniu zdjęcia, a jedynie celom pomiarowym. Światłomierz w aparacie porównuje światło zastane z błyskiem i na podstawie proporcji tych dwóch parametrów dobiera właściwą siłę błysku. Dopiero po chwili otwiera się migawka i następuje zasadniczy błysk.
Taki pomiar światła nosi nazwę TTL od angielskiego zwrotu "trough the lens", czyli "przez obiektyw":
Pojęcie TTL wprowadzono jeszcze w czasach tradycyjnej fotografii światło mierzone było też w inny sposób - zewnętrznym światłomierzem wbudowanym w lampę. Pomiar przez obiektyw pozwalał precyzyjniej dobrać parametry ekspozycji, bo światło pobierano niejako z właściwego obrazu, a nie z otoczenia. Metod pomiaru TTL opracowano setki. Z czasem na przykład zaczęto korzystać z informacji o odległości fotografowanego przedmiotu pobieranej z systemu autofokusa, by precyzyjniej dobrać siłę błysku. Każdy liczący się producent sprzętu fotograficznego opracowywał własną metodę pomiaru - wszystko po to, by zdjęcia były jak najlepiej naświetlone. W większości przypadków dokładny algorytm stanowi pilnie strzeżoną tajemnicę firmy, a użykownika informuje się ogólnikowo, że np. do pomiaru światła błyskowego wykorzystywana jest informacja o położeniu fotografowanego przedmiotu w obrębie kadru.
Wielkie lustra :
Nawet do aparatu bez stopki synchronizacyjnej można dokupić lampę, która będzie wyzwalana błyskiem lampy wbudowanej w aparat.
Z punktu widzenia fotografa najistotniejszym elementem lampy błyskowej jest nie sam żarnik dający światło, a lustro odbijające i modelujące to światło. Od niego zależy jak będą wyglądać cienie na zdjęciu. Im większe, tym cienie są łagodniejsze. To dlatego, że strefa przejściowa między cieniem a światłem ma zawsze wielkość lustra lampy (a dokładnie jego rzutu równoległego na płaszczyznę cienia). Im większe lustro odbija światło żarnika, tym strefa przejściowa jest większa, a tym samym cień jest bardziej rozmyty. I na odwrót - małe lustro, to mała strefa przejściowa i ostry, wyraźny cień.
Gdy mamy do czynienia z lampą wbudowaną w aparat, nie ma wielkiego wyboru. Lampa musi być mała (ta okropna miniaturyzacja...), by w ogóle zmieściła się w aparacie. W dużo lepszej sytuacji są właściciele zewnętrznych lamp błyskowych. Na głowice takich lamp można bowiem zakładać różne nasadki rozpraszające światło, zmiękczające światło i zwiększające rozmiar palnika. Dodatkowo w lepszych lampach można obracać głowicę, tak by odbijać światło lampy od sufitu albo ściany. W sytuacji gdy sufit jest za wysoko, a ściana kolorowa na przechylanej głowicy, można też zainstalować reflektor zwiększający powierzchnię odbijającą światło, który odsuwa oś aparatu od osi błysku, a jednocześnie rozmywa cienie.
Powiększanie powierzchni emitującej światło lampy osiąga swoje maksimum w studiach fotograficznych. Tam nie ma problemu z miejscem, można więc wyposażyć lampę w parasolkę odbijającą światło albo w tak zwany softbox. Wszystkie te zabiegi mają jeden cel - rozmycie cienia pochodzącego od światła błyskowego. W studiu można też ustawić lampę z boku fotografowanego obiektu, albo ustawić ich kilka, by uzyskać pożądany efekt oświetleniowy.
Co się liczy:
Warto wiedzieć, na co zwrócić uwagę przy zakupie lampy błyskowej albo aparatu z wbudowaną lampą.
Liczba przewodnia
Mówi o sile, z jaką lampa błyskowa oświetla plan zdjęciowy. Podawana jest w dwóch wersjach - wyskalowana w stopach dla Anglosasów i w metrach dla ludzi używających jednostek metrycznych. Ta w metrach jest trzy razy mniejsza niż ta w stopach. Im większa liczba przewodnia, tym lepiej.
Kąt rozbłysku :
Gdy kupujemy zewnętrzną lampę błyskową, warto sprawdzić, czy jej kąt rozbłysku pasuje do obiektywów, które mamy. W przypadku lamp wbudowanych w aparat ten kąt z reguły jest dobrany prawidłowo. Co ciekawe, lepsze lampy dopasowują kąt rozbłysku do ogniskowej obiektywu, tak by do maksimum wykorzystać siłę żarnika lampy. Uwaga, w takich przypadkach liczba przewodnia podawana jest dla najmniejszego kąta, bo w tym wypadku jest największa. A z marketingowego punktu widzenia opłaca się podkreślać ten właśnie parametr.
Ruchoma głowica:
Lepsze zewnętrzne lampy błyskowe mają ruchomą głowicę, dzięki której można skierować błysk na sufit albo ścianę. Część lamp pozwala obrócić głowicę w płaszczyźnie pionowej, te najlepsze także poziomej. W ten sposób zawsze można wycelować w białą przestrzeń do odbijania światła.
Gorąca stopka:
Najprostszy sposób na synchronizację błysku z migawką to tzw. gorąca stopka, czyli złącze na górze aparatu. Środkowy styk służy do wyzwolenia błysku lampy. Kiedyś wyzwolenie następowało mechanicznie - migawka zwierała dwa styki i napięcie z kondensatora lampy szło przez gorącą stopkę (stąd nazwa) do palnika lampy. Nie było to zbyt wygodne rozwiązanie, bo napięcie kilku tysięcy wolt trafiało do aparatu. Później zmieniono system w ten sposób, że lampa przepuszcza przez gorącą stopkę niskie napięcie, rzędu 9 V, a błysk wyzwalany jest przez obwód wtórny w lampie. Dlatego należy bardzo uważać z podłączaniem starych lamp do aparatów cyfrowych. Może okazać się, że lampa puści przez aparat napięcie kilku tysięcy woltów, co na pewno skończy się tragicznie dla delikatnego sprzętu cyfrowego.
Synchronizacja błysku:
Zgranie lampy z migawką nie musi odbywać się tylko przez gorącą stopkę. Można odsunąć lampę od aparatu za pomocą kabla, albo bez kabli - istnieją lampy błyskowe wyzwalane radiowo. Na przykład w systemach Canona kilka lamp typu 550EX lub 580EX może ze sobą współpracować za pośrednictwem fal radiowych. Niestety to rozwiązanie, choć eleganckie, jest bardzo drogie. Istnieją też systemy wyzwalania lamp na podczerwień.
Prostszym jest zastosowanie lamp synchronizujących się z błyskiem innej lampy. Lampa, gdy zauważy w okolicy silny błysk światła, sama błyska. Problem z aparatami cyfrowymi polega na tym, że przed wyzwoleniem migawki emitują one błysk pomiarowy. Część lamp potrafi zsynchronizować się na drugi błysk, ale niestety za taką funkcję trzeba dodatkowo zapłacić. Taki sposób zsynchronizowania lamp charakterystyczny jest dla lamp studyjnych, ale na przykład flesze Nikona, przystosowane do montowania na aparacie, potrafią też błyskać w takt innych fleszy. Pozwala to na zastosowanie kilku lamp naraz ustawionych w różnych miejscach planu zdjęciowego.
System dedykowany:
Każdy liczący się producent aparatów fotograficznych opracowuje szczegółowy protokół komunikacyjny między aparatem a lampą błyskową. Lampa informuje system pomiaru światła w aparacie o swoich możliwościach, aparat podaje ustawioną ogniskową obiektywu, by lampa mogła dostosować kąt rozbłysku. Taki układ lampa-aparat nazywa się dedykowanym. Oczywiście np. lampa Nikona i aparat Nikona współpracują ze sobą w takim trybie. Ale warto wiedzieć, że podobnie jak w przypadku obiektywów istnieje wielu producentów, np. Metz, Sunpack, Sigma, którzy wykonują lampy do każdego dostępnego na rynku aparatu. Często lampy te również potrafią "dogadać się" z aparatem według protokołu komunikacyjnego opracowanego przez producenta aparatu.